CZYLI JAK SIĘ DOBRZE BAWIĆ I NAUCZYĆ POZOWAĆ
Z zawodowym fotografem, od lat zajmującym się zarówno fotografią, jak i szkoleniem w tym zakresie Marcelem Zaborskim, rozmawiamy o tym, dlaczego sesja zdjęciowa jest dzisiaj must have, jak sobie poradzić z pierwszym doświadczeniem i nauczyć się świadomie pozować bez spinki i z dobrymi efektami.
Zacznijmy od definicji. Czym właściwie jest sesja zdjęciowa?
Sesja zdjęciowa to coś zupełnie innego niż na przykład reportaż. W reportażu wszystko dzieje się tu i teraz – chwile nie wracają, światło się zmienia, emocje przepływają i fotograf łapie to, co zdąży. Nie ma dubli, nie ma cofania ani „spróbujmy jeszcze raz”.
Sesja natomiast daje zupełnie inną przestrzeń. Tu możemy się zatrzymać. Spokojnie sprawdzić, w jakim świetle wyglądasz najlepiej, która strona twarzy „pracuje”, jakie ustawienie ciała daje Ci najwięcej swobody. Możemy zmieniać tło, przesuwać się o dwa metry w lewo albo prawo, szukać lepszego kąta, lepszego światła, dobrego momentu. To nie jest wyścig – lecz proces.


Jakie jeszcze inne cechy sesji byś wymienił jako istotne?
Sesja to też moment, w którym możesz zobaczyć siebie trochę inaczej niż na co dzień. Bez pośpiechu, bez presji. Z możliwością eksperymentowania – ze stylizacją, ekspresją, pozą. Jeśli coś nie działa, odkładamy to i próbujemy inaczej. Jeśli coś zaskoczy, idziemy dalej w tym kierunku. To nie test ani egzamin, tylko przestrzeń do poszukiwania. I bardzo często to, co na początku wydaje się przypadkiem albo błędem, okazuje się najciekawszym tropem.

Jesteś doświadczonym fotografem, pracowałeś z sesjami biznesowymi, ślubnymi i modowymi oraz do prywatnego portfolio. Co daje profesjonalna sesja zdjęciowa?
W dzisiejszych czasach sesja zdjęciowa to rzecz prawie obowiązkowa. Większość z nas potrzebuje dobrych zdjęć – do pokazania się online czy do albumu. Zdjęć, które pokazują nas z dobrej strony i wyglądają na profesjonalne, a nie jak wyciągnięte z galerii telefonu między potwierdzeniem przelewu a zdjęciem obiadu.
Na przykład potrzebujesz zdjęć na profil randkowy. Poznajesz kogoś i – jeśli wszystko pójdzie dobrze – już za chwilę robicie sobie sesję ślubną. A potem lądujesz u fotografa, robiąc zdjęcia do CV, żeby znaleźć lepszą pracę i spłacić kredyt za ten ślub. Tak oto życie zatacza koło, a zdjęcia pojawiają się na jego każdym etapie.
A na poważnie – często masz tylko jedną szansę, żeby zrobić dobre pierwsze wrażenie. A w kontaktach online stoi za tym zawsze Twoja fota. Dlatego niech lepiej będzie dobra! Niech pokazuje Cię jako osobę pewną siebie, taką, z którą chce się rozmawiać, pracować albo iść na kawę.

Skąd więc opory przed pierwszą „poważną” sesją, skoro można tyle zyskać?
No właśnie stąd, że wiele osób, jeśli już „musi”, idzie na nią z nieciekawym nastawieniem. Stres, przekonanie typu „jestem niefotogeniczna”, „to nie dla mnie” potrafią zablokować. Ale przecież sesja nie jest żadnym egzaminem, lecz sytuacją, w której profesjonalista ma za zadanie pokazać Cię z najlepszej strony.
I tu warto dodać rzecz ważną – sesja działa zupełnie inaczej, niż się na początku wydaje. Nie przychodzisz po to, by udowodnić, że „dobrze wychodzisz na zdjęciach”. Przychodzisz po to, żeby fotograf Ci to pokazał.
Jak znaleźć w sobie odwagę, jeśli ma się ochotę, aby spróbować stanąć przed aparatem?
Wiele osób niepotrzebnie rezygnuje z tego doświadczenia z powodu lęku przed… „wygłupieniem się”. A to jest dokładnie ten moment, w którym warto odpuścić kontrolę.
Kluczem jest zaufanie fotografowi, bo dobry fotograf umie pracować z ludźmi. Nie tylko z modelami z okładek, lecz z normalnymi ludźmi. Takimi, którzy mają swoje lęki, opory i nie zawsze czują się „fotogeniczni”. I tu jest właśnie sedno – warto wybrać fotografa, który potrafi pracować z normalnymi ludźmi. Który nie oczekuje, że przyjdziesz gotowy, lecz wie, jak Cię do tego miejsca doprowadzić.

Rozumiem. To co powinien umieć dobry fotograf?
Oczywiście fotograf powinien przede wszystkim umieć współpracować z fotografowanym obiektem. Fotograf niedźwiedzi polarnych powinien wiedzieć, jak nie zamarznąć i nie dać się zjeść. A fotograf ludzi – oczywiście musi umieć pracować z ludźmi!
Mam wrażenie, że w życiu każdego fotografa są trzy etapy. Pierwszy to skupienie na sprzęcie – zauważyliście, że sprzedawcy obiektywów ilustrują je często zdjęciami… tychże obiektywów? Etap drugi to miłość do samych zdjęć i procesu fotografowania. W końcu sprzęt – rzecz nabyta, a dobry lotnik poleci choćby na drzwiach od stodoły. W ofercie sprzedaży „lepszego” obiektywu w sklepie internetowym częściej widać zdjęcia nim zrobione, a nie sam obiektyw. Po prostu na pewnym etapie ważniejsze zaczynają być same zdjęcia. To, jak obiektyw „maluje”, do czego się nadaje i jakie ikoniczne zdjęcia nim wykonano. Etap trzeci i ostateczny to skupienie na tym, co fotografujesz, i pięknie tego czegoś. W moim wypadku jest to skupienie na ludziach. Bo żaden sprzęt nie „zrobi zdjęć”, jeżeli nie potrafisz pracować z modelem.


Z jakimi modelami pracujesz najczęściej?
Większość fotografowanych przeze mnie osób nie ma doświadczenia przed obiektywem. Pary młode w sesjach ślubnych, dojrzałe kobiety zaczynające dostrzegać siebie i swoje potrzeby, a także początkujący modele, potrzebujący dobrego portfolio – te osoby nie mają doświadczenia z pozowaniem i potrzebnej do tego samoświadomości ciała.
Dlatego też 50% pracy fotografa to nawiązanie relacji i sprawienie, aby osoba fotografowana czuła się naturalnie. Bo wtedy wychodzi lepiej na zdjęciach. Kolejne 40% to poszukiwanie ustawień (póz, kątów, światła), które są najkorzystniejsze dla tej osoby. A zaledwie 10% to czynności techniczne, czyli „pstrykanie”.
Wierzę, że każda osoba ma swój – choćby jeden jedyny – kąt, ustawienie i światło, w których wygląda świetnie. Proces fotografowania to dla mnie szukanie tego najlepszego, magicznego ustawienia.
Pracuję też z doświadczonymi modelami i powiem szczerze, że taka praca bywa niekiedy po prostu nudna. Żeby zrobić z taką osobą zdjęcie nadające się na plakat, naprawdę nie trzeba wiele wysiłku. Osoby bardzo fotogeniczne wyglądają dobrze w każdej pozie i przy każdym ustawieniu światła. A jeśli nawet nie, to doświadczone modelki i modele wiedzą, jak się ustawić, żeby wyglądać dobrze. Często nie ma tu emocji wynikających z tego, że sesja coś w nich zmienia czy wnosi. Robota jak robota, dzień jak co dzień.
A jak spojrzeć na sesję z perspektywy początkującego modela, który chce zaistnieć w branży?
Jak łatwo się domyślić z moich poprzednich wypowiedzi, kluczem do udanej sesji i świetnych zdjęć do portfolio, a także zdobycia dobrej praktyki jest wybór fotografa doświadczonego w sesjach dla zwykłych ludzi, czyli takich, którzy nie mają doświadczenia i idealnej urody. To wydaje się paradoks, ale wybierając topowego fotografa mody, który ma w portfolio same piękne modelki i modeli, nie powinnaś/powinieneś się dziwić, gdy będzie on oczekiwać, że będziesz pracować jak zawodowa modelka/zawodowy model! Wybieraj więc świadomie. I baw się dobrze.

Poproszę więc o kilka porad dla rozpoczynających przygodę z sesjami.
Pomyśl o celu i porozmawiaj z fotografem. Inaczej robi się sesję na portal randkowy, inaczej na LinkedIna, a jeszcze inaczej do portfolio. Nikt też nie powiedział, że musi być całkiem serio. Można się wygłupiać, można (a nawet czasem trzeba) przesadzać z ekspresją. Chcę, żeby wszyscy moi modele wiedzieli, że fotograf jest od tego, żeby zrobić selekcję i usunąć nieudane zdjęcia. Dlatego lepiej przesadzać i poszaleć, niż być sztywniakiem i ciągle przejmować się tym, jak wypadniesz. To fotograf jest odpowiedzialny za efekt i to on zarabia fotografowaniem na chleb. Zatem o wynik powinien martwić się głównie fotograf.
Nie bój się poeksperymentować ze stylizacją. Moim zdaniem przy pierwszej sesji celem nadrzędnym powinno być przed wszystkim poczucie się swobodnie przed obiektywem. Kiedy „to masz”, możesz zacząć kompletować ciuchy na pierwszą „poważną” sesję albo zatrudnić do niej stylistkę.
Pamiętaj, że to Ty decydujesz. Jeśli jesteś klientem indywidualnym, który zamawia sesję, to fotograf usunie nieudane zdjęcia, a resztę dostaniesz do wyboru. Zatem nie musisz się obawiać, że coś niewłaściwego zobaczy światło dzienne bez Twojej zgody. Jest dokładnie na odwrót – fotograf widzi więcej i to on jest najlepszym „ubezpieczeniem” przed cringowymi, z perspektywy sztuki fotograficznej, sytuacjami, jak nietrafiony kadr, krzywy horyzont itp.
Za dużo to w sam raz, a w sam raz – to za mało! Fotografia, szczególnie praca w świetle błyskowym wymaga przesady i nie należy się jej bać. Można się przesadnie uśmiechać, przyjmować przesadzone pozy i się wygłupiać.

Wiele osób boi się, że na sesji będzie się denerwować. Wiadomo, tak bywa w każdej sytuacji ekspozycji społecznej. Zaliczamy do nich nie tylko wystąpienia publiczne, ale też sesje zdjęciowe. Najlepsze, co możemy zrobić ze zdenerwowaniem, to… nic z nim nie robić, tylko przeczekać. Pozwala to osobie fotografowanej zobaczyć, że to, co przeżywa, jest normalne i dla fotografa nie jest to żadna nowość. Doświadczony fotograf poczeka na Twój spokój. Nie będzie cię popędzał.
Zaakceptuj, że coś pójdzie nie tak. Sesja zdjęciowa to nie plan zdjęciowy Netflixa. Tu zawsze może coś się wysypać – stylizacja nie dojedzie, pogoda się popsuje, światło nagle zniknie, ktoś się spóźni. I wiesz co? Bardzo często właśnie wtedy zaczyna się coś ciekawego. Zamiast walczyć o „idealnie”, lepiej potraktować to jak przygodę. Najlepsze kadry powstają nie wtedy, gdy wszystko jest pod kontrolą, tylko gdy trzeba improwizować. Przykładem jest moja ostatnia sesja z Twoim udziałem, Mariolu, gdzie wszystko poszło nie tak, więc postanowiliśmy jej nie publikować! A potem i tak zmieniliśmy zdanie, dzięki czemu czytelnicy mogą zobaczyć te zdjęcia.
I ważne – nie oceniaj siebie w trakcie sesji. Najgorsze, co możesz zrobić, to analizować każdą pozę w czasie rzeczywistym. „Jak wyszedłem?”, „czy to głupio wygląda?”, „czy ręka nie za wysoko?” – to niszczy naturalność w 30 sekund. Od tego jest fotograf i późniejsza selekcja. Twoja rola to być tu i teraz, a nie recenzować siebie jak jury w talent show.
To świetne porady. Wiem, że właśnie tak pracujesz z modelami i modelkami. Dajesz im przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa, i wiele zabawy… Co byś chciał przekazać na koniec?
Na koniec warto powiedzieć coś, co często ujawnia się dopiero po czasie. Najdziwniejsze sesje z czasem często okazują się najlepsze. Te, które na papierze miały być „idealne”, często okazują się zaledwie poprawne, ładne, ale jednak podobne do innych. A te, gdzie coś się posypało, niepokoją, mają charakter i zostają w pamięci na długo. Bo przecież te wszystkie „zasady” są tylko punktem wyjścia. Nie fotografujemy w ostrym świetle, bo ma być miękko, złota godzina, delikatnie, plastycznie. Tyle że czasem to właśnie ostre promienie słońca, które wpadają bokiem i robią dziwne kontrasty, nagle pokazują Twoją twarz w sposób, którego wcześniej nikt nie widział. Bardziej wyraziście, odważniej, prawdziwiej.
Stylizacja? Miało być dopięte na ostatni guzik, a kończy się zestawem zebranym w pośpiechu, gdzie coś z lat 80. miesza się z czymś zupełnie współczesnym. I nagle okazuje się, że to nie jest przypadek, tylko trop. Coś, co mówi o Tobie więcej niż perfekcyjnie dobrany outfit z Pinteresta. Pozowanie? Miało być elegancko, świadomie, „tak jak trzeba”. A wychodzi coś niezgrabnego, trochę za bardzo, trochę za mocno. I właśnie w tej przesadzie pojawia się coś pociągającego – gest, spojrzenie, napięcie, którego nie da się zaplanować.
Czasem podobnie jest z lokacjami. Miało być luksusowo, ekskluzywnie, „instagramowo”, tymczasem w ostatniej chwili dowiadujesz się, że lokacja nie wypaliła. Za to obok jest ściana z muralem, kawałek zaniedbanego podwórka, ścieżka w lesie, której wcześniej byś nie zauważył. I nagle masz kadry, które mają klimat, zamiast tylko ładnego tła. Dzięki zdjęciom modowym w nietypowych, miejskich krajobrazach zasłynął kiedyś, klasyczny dziś fotograf, David Bailey.
Dlatego na pierwszej sesji zdjęciowej nie chodzi o to, żeby wszystko było idealnie. Chodzi o to, żeby być w tym doświadczeniu i pozwolić rzeczom się wydarzyć. Bo często to, co na początku wygląda dziwnie, pozwala stworzyć coś ciekawego, a w najgorszym wypadku – dobrze spędzić czas i oswoić się z byciem fotografowanym.
Dziękuję za inspirującą rozmowę.
Rozmawiała Mariola Będkowska
Zdjęcia Marcela bardziej na serio znajdziecie na biznes.zaborski.photo
Fotografie w wywiadzie: Marcel Zaborski. Fashion Creative/Art Director: Piotr Jazgier. Make-up: Ewa Donigiewicz. Modelki i modele: Mariola Będkowska, Ewa Donigiewicz, Robert Tatar, Michał Wawer



