A PO PRACY POCZYTAJ… ROMANS

WYWIAD Z AUTORKĄ „NIEZIEMSKIEJ MIŁOŚCI”


Autorka opowiadań romantycznych z elementami fantasy pt. „Nieziemska miłość”, Mariola Będkowska, opowiada, jak powstała jej książka, skąd czerpała inspirację oraz o tym, dlaczego uważa ją za trochę inny romans…

Jako humanistka zdajesz sobie sprawę, że romans to nie jest zbyt poważna literatura. Dlaczego zdecydowałaś się napisać romanse?

Mariola Będkowska, fot. Anna Wacław

Och, to nie była jakaś przemyślana decyzja. W zasadzie chciałam napisać powieść obyczajową, z poważną fabułą i wnikliwie przedstawioną główną bohaterką (śmiech). Jednak moja bohaterka nagle zaczęła zamieniać się w kilka kobiet, a każda z nich miała inną opowieść o miłości. I nie sposób było tego zignorować. Spisałam więc te wszystkie historie. I tak powstała moja książka…

Czy czerpałaś z własnych doświadczeń?

O nie! (śmiech) A czytelniczki często mnie o to pytają. Moje doświadczenia są zupełnie inne. Mam męża od trzydziestu kilku lat. I to pierwszego męża! A moje bohaterki w większości odkrywają prawdziwą miłość po pierwszym związku, rozwodach itp. To są historie zasłyszane… W czasach upadku wiary w relacje międzyludzkie chciałam napisać o nadziei, odwadze i prawdziwej miłości. I o dobrych ludziach…

Fot. Agnieszka Rosińska, modelka: Mira Grużewska

Powiedziałaś, że Twoje opowiadania są inne? Co to znaczy?

No cóż, fabuła jest jak z romansu – bohaterowie spotykają się i rodzi się między nimi uczucie. Akcja szybko się rozwija, jak to w tego typu opowiadaniach, chociaż poznajemy trochę ich przeszłość, charakter i znajomych. A potem miłość rozkwita. Nie zawsze jest jednak łatwo. Czasem kochankowie muszą zmierzyć się z przeszłością, zaakceptować nieznane… A czasem pogodzić się z odejściem ukochanej.

Jak to? W romansach nie powinno być żadnego odejścia…

No właśnie… A w moich się zdarza… podobnie jak śmierć.

Nie słyszałam wcześniej, aby jakiś romans kończył się śmiercią.

Dlatego moje romanse są inne. Nie wszystkie zakończenia są typowym happy endem, ale mimo wszystko opowiadania kończą się dobrze. Naprawdę dobrze. Warto je przeczytać, chociażby po to, żeby dowidzieć się, o czym mówię (śmiech).

To brzmi interesująco. Czy konsultowałaś tę książkę?

Pewnie że tak. Pierwszy konsultant, mężczyzna, spytał, czy się szaleju najadłam… (śmiech). Ale kobiety były życzliwsze. Moja siostra zaś dużo mi pomogła w dopracowaniu szczegółów. I sporo się pośmiałyśmy przy scenach erotycznych, chociaż moim celem było zbudowanie pięknych i podniecających obrazów…

fot. Agnieszka Rosińska

Czy te sceny są odważne?

Raczej delikatne, aczkolwiek niekiedy mniej subtelne. Starałam się zarysować, co się dzieje w sytuacji intymnej, dość otwarcie…

Mówi się, że pierwsza książka jest o jej autorze. Czy u Ciebie też tak jest?

Tworzyłam z własnej głowy, więc coś jest ze mnie. Niektóre epizody są z mojej przeszłości. Ale historie zupełnie inaczej się rozwijają. Bohaterki podejmują inne decyzje niż ja… mają inne charaktery. Czasem są do mnie podobne, pewnie. Dałam im jednak cechy i umiejętności daleko poza moim zasięgiem, wręcz nadludzkie… Tu pojawiają się elementy fantasy, które mogą trochę zaskoczyć czytelników.

Z pewnością będą zaintrygowani. Niektóre zwroty akcji są dość nieprzewidywalne, jak w kryminale…

Z kryminałem ta książka na niewiele wspólnego, chociaż pojawiają się epizody kryminalne… Mimo to jedna z zaprzyjaźnionych czytelniczek powiedziała, że „każde kolejne opowiadanie kończyła z dreszczykiem emocji, co wymyśliłam w następnym…”. To dobrze brzmi jako zachęta do przeczytania książki.

Nawet bardzo dobrze. Dziękuję za rozmowę.

Książkę można zamówić mejlem – mb@ekstraforma.pl

E-book można nabyć na stronie www.ikmag.pl/sklep

fot. Agnieszka Rosińska